Strażak z Masłowa podsumowuje swoją akcję. W pełnym rynsztunku zdobył 28 szczytów

środa, 23 września 2026, 09:18

W pełnym umundurowaniu strażackim i z butlą powietrzną na plecach zdobył wszystkie szczyty Korony Gór Polski. Naczelnik OSP Masłowo i strażak-ratownik Piotr Taciak zakończył swoją niezwykłą misję, której celem było wsparcie Dawida – młodego druha z Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej, zmagającego się z ciężkimi chorobami. Choć wyzwanie zostało wykonane, zbiórka na leczenie i rehabilitację chłopca nadal trwa.

28 szczytów, setki kilometrów, litry potu i ogromne serce do pomagania. Naczelnik OSP Masłowo, a zarazem strażak-ratownik Piotr Taciak, zakończył wyjątkowe wyzwanie podjęte dla Dawida – młodego druha z Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej. 20 marca postanowił zdobyć Koronę Gór Polski, a już na 31 maja zakończył swoje wyzwanie. W minioną niedzielę podsumowano projekt.

Podjąłem takie wyzwanie, bo wiem, że jestem w stanie to zrobić. Było ciężko, udało się jak najbardziej. Jestem, można powiedzieć, z siebie dumny. Miałem chwile zawahania, były chwile słabości, a wszystko wyszło pozytywnie, tak jak miało być. Dawidek jest u mnie w młodzieżówce i dla niego to zrobiłem, też jest osobą, dzieckiem niepełnosprawnym. Potrzebuję cały czas tej opieki, potrzebuję cały czas pieniędzy na leczenie, na różnego rodzaju leki, na jakieś sądy, na dojazdy w ogóle do szpitala.

– wyjaśnia Piotr Taciak

Było to nie tylko sportowe wyzwanie, ale przede wszystkim akcja charytatywna mająca zwrócić uwagę na potrzeby Dawida i zachęcić do wsparcia jego leczenia.

Podczas kolejnych wypraw strażak prowadził zbiórkę, prosząc o pomoc dla chłopca. Piotr będąc na szlaku zwracał na siebie uwagę – był w pełni umundurowany. To dodatkowe 25 kilogramów wnoszonych nawet 2,5 metrów nad poziom morza. Rysy, które zdobywał w zimowych warunkach były dla niego wyzwaniem, ale nie fizycznym.

Największym wyzwaniem, jeśli chodzi o wezwanie moje psychiczne. Wiedziałem, że się uda, bo byłem na to nastawiony, musiałem to zrobić. Od samego początku już mówiłem, że nawet po kolanach pójdę, a wejdę i tak właśnie zrobiłem. Zapadałem się do pasa w dół, w śnieg i naprawdę chodziłem po kolanach, żeby się spiąć, żeby zdobyć ten szczyt Rysy. Czy to było moje największe wyzwanie, jeśli chodzi o trudność? Może nie, bo bardziej na Radziejowej, 32 stopnie ciepła, ze mnie się lał pot. W butach miałem mokro, cały zmęczony, bo to był trzeci szczyt tego samego dnia. Na zakończenie właśnie tą Radziejową zrobiłem. I to było dla mnie bardziej męczące niż te Rysy, gdzie był śnieg, gdzie był chłód, gdzie fajnie się też chodziło.

– dodaje

Strażak jedno dnia zdobywał nawet kilka szczytów – rekord to cztery. Podczas wypraw sypiał w samochodzie. Finał misji nastąpił 31 maja. Tym samym Piotr Taciak zrealizował swoje ambitne postanowienie, udowadniając, że determinacja i chęć niesienia pomocy mogą – nomen omen – przenosić góry. Choć misja zdobycia Korony Gór Polski dobiegła końca, pomoc dla Dawida wciąż jest potrzebna. Zbiórka nadal trwa, a każda wpłata przybliża chłopca do lepszego leczenia i codziennego funkcjonowania. Dawid choruje na Klątwę Ondyny oraz chorobę Hirschsprunga i każdego dnia mierzy się z trudnościami, które wymagają stałego leczenia, rehabilitacji i wsparcia specjalistów.