Śrem jak plansza gry. Ponad 100 uczestników w drugiej edycji miejskiej przygody
Śrem po raz kolejny stał się planszą do gry terenowej „Jedenasta dla Miasta”, zorganizowanej przez 11. Drużynę Wędrowniczą działającą przy ZHP Śrem. Po udanej pierwszej edycji harcerze wrócili z jeszcze bardziej rozbudowaną trasą, zagadkami i zadaniami, które ponownie przyciągnęły mieszkańców regionu. Można było m.in. przejechać się drezyną.
Śremska 11. Drużyna Wędrownicza ZHP po raz kolejny zaprosiła mieszkańców do wspólnej zabawy i odkrywania miasta w zupełnie nowy sposób. Po sukcesie pierwszej edycji gry miejskiej „Jedenasta Dla Miasta”, harcerze wrócili z jej kontynuacją, przygotowując jeszcze więcej zadań, zagadek i niespodzianek.
Staramy się kreować zadania w taki sposób, żeby gdzieś tam były wymagające fizycznie i dość ciekawe. Poza tym sądzimy, że my jako osoby obcujące z takimi zadaniami na co dzień jesteśmy jak najbardziej wykwalifikowani do tego, żeby przeprowadzać tego typu zadania. Jest to też aktywność, której nie doświadczymy na co dzień i mamy taką okazję doświadczyć jej podczas właśnie takich gier. Zdecydowanie najtrudniejsza była pogoda, wysokie temperatury. Bardzo się tym martwiliśmy, że niektóre patrole mogą mieć z tym problem. My zresztą, patrząc przez ostatnie kilka dni, kiedy też byliśmy w innych miejscach i organizowaliśmy tę grę, nam temperatura bardzo doskwierała i po prostu była taka naturalna obawa, że niektóre patrole nie mogą wytrzymać, ale na szczęście wszystkim udało się ukończyć rajd w całości i wszyscy dotarli zdrowo i cało.
– wyjaśnia Ernest Andrzejczak
Uczestnicy drugiej edycji ponownie wyruszyli na ulice Śremu, by zmierzyć się z trasą pełną wyzwań i sprawdzianów spostrzegawczości oraz współpracy. Na graczy czekało blisko 30 punktów rozmieszczonych w różnych częściach miasta. Uczestnicy odwiedzali m.in. straż pożarną, Muzeum Śremskie, Klub Młodzieżowy, komendę policji, bibliotekę, Śremski Sport, plażę miejską i tereny nadwarciańskie.
Najtrudniejszy punkt, zapewne punkt przez nas nazywany OP1, czyli kombinezony przeciwchemiczne, w których patrole wchodzą do rogu z wodą, tak naprawdę po kolana w nich brodząc. Jest to w tej temperaturze z jednej strony niby miłe ochłodzenie, ale z drugiej strony kombinezony przeciwchemiczne są w całości gumowe, więc jest to jakaś trudność.
– dodaje
Równie spektakularne było zadanie z drezyną. Utrudnieniem był fakt, że drezyna raz znajdowała się w punkcie przy ZUSie, a innym razem przy cmentarzu. Oba miejsca dzieliło kilkaset metrów.
Była Drezyna udostępniona nam przez Grodziską Kolej Drezynową, bo jednak jest to atrakcja w Śremie niespotykana. Śremskie tory od wielu lat już nie działają, a my spadliśmy na taki pomysł, żeby jakoś tutaj tego ducha przygody z powrotem na śremskie tory pchnąć.
– mówi Andrzejczak
Zadanie kolejowe nie polegało jedynie na przejażdżce drezyną. Gdy dwie osoby z drużyny napędzały pojazd, pozostali musieli rozwiązywać zadania matematyczne ukryte przy torowisku.
Połączenie wysiłku umysłowego i wysiłku fizycznego jest ciekawą inicjatywą, odmianą, ale też jest sposobem na urozmaicenie takiej gry i przede wszystkim na rozwinięcie własnego siebie, bo jednak jeżeli pojawia się ten wysiłek fizyczny, a przy tym umysłowy, jakieś zagadki logiczne i tak dalej, to musimy pracować całym sobą, żeby rozwiązać takie zadania.
– wyjaśnia nasze rozmówca
Druga edycja gry pokazała, że inicjatywa harcerzy na stałe wpisała się w kalendarz lokalnych wydarzeń. Organizatorzy podkreślają, że przygotowanie gry miejskiej to duże wyzwanie, ale jeszcze większa satysfakcja, gdy miasto ożywa dzięki wspólnej zabawie. W grze wzięło udział 13 patroli, w sumie ponad 100 osób. W 6 godzin uczestnicy pokonali trasę o długości około 8 kilometrów.













