Zamiast naprawy – demontaż auta. Mechanik usłyszał zarzuty. Działał w warunkach recydywy
Do warsztatu w powiecie śremskim trafiło BMW X3 warte blisko 300 tysięcy złotych, jednak zamiast profesjonalnej naprawy właściciel otrzymał pojazd pozbawiony kluczowych podzespołów, w tym silnika i skrzyni biegów. Śledczy ustalili, że mechanik miał dopuścić się ich przywłaszczenia, powodując straty sięgające niemal 38 tysięcy złotych. To finał sprawy, która dla poszkodowanego rozpoczęła się 2020 roku.

Oddał auto do naprawy, a gdy w końcu wróciło, ale bez silnika i innych kluczowych podzespołów . Mechanik, któremu powierzono BMW X3 o wartości blisko 300 tysięcy złotych, miał zamiast wykonania usługi dopuścić się demontażu i przywłaszczenia m.in silnika. Straty oszacowano na niemal 38 tysięcy złotych.
Sprawa rozpoczęła się w 2020 roku, gdy do jednego z warsztatów na terenie powiatu śremskiego trafiło BMW X3 należące do firmy zajmującej się wynajmem pojazdów. Właściciel oczekiwał profesjonalnej naprawy, jednak z czasem kontakt z mechanikiem zaczął się pogarszać, a informacje o stanie auta były coraz bardziej niejasne.
Przez kolejne miesiące właściciel był zwodzony i zbywany, mimo prób wyjaśnienia sytuacji oraz odzyskania pojazdu. Gdy nie udało się to polubownie, sprawa została zgłoszona policji w 2024 roku. Ostatecznie samochód został zwrócony, jednak jego stan okazał się daleki od pierwotnego.
Brak silnika i skrzyni biegów
Po odbiorze BMW okazało się, że z pojazdu zniknęły kluczowe elementy:
- kompletny silnik wraz z oprzyrządowaniem
- skrzynia biegów
- skrzynia rozdzielcza
- szereg innych, mniejszych części
Samochód został dostarczony na lawecie jako niesprawny i niekompletny. Według ustaleń, mechanik miał deklarować późniejsze odesłanie brakujących części na palecie, jednak do tego nigdy nie doszło. Elementy nie wróciły do właściciela, a straty zostały oszacowane na 37 797 złotych. Dodatkowym problemem dla właściciela był przestój pojazdu, który jako auto przeznaczone do wynajmu nie generował w tym czasie żadnych dochodów.
Śremscy kryminalni po zebraniu i przeanalizowaniu materiału dowodowego, przedstawili mężczyźnie zarzuty z art. 278 Kodeksu Karnego. Podejrzany działa w warunkach recydywy, a co za tym idzie, za popełnione przestępstwo może grozić mu teraz surowsza kara.
– mówi mł. asp. Dawid Kostrzewa, rzecznik śremskiej policji












