O śpiewie i muzyce na 50-leciu śremskiej kultury
Śremski Ośrodek Kultury świętuje swoją pięćdziesiątkę, a w ramach jubileuszu odbywa się cykl spotkań z ludźmi kultury. Bohaterami trzeciego byli śremianie, którym w duszy gra – Janusz Skotarczak oraz Julia Bartkowiak-Wojciechowska. To właśnie dzięki ich pasji i inicjatywom Śrem stał się ważnym punktem na muzycznej mapie Polski.
Śremski Ośrodek Kultury dalej świętuje swoją pięćdziesiątkę. W minionym tygodniu odbyło się trzecie z dwunastu zapowiadanych spotkań z ludźmi kultury. Bohaterami trzeciej odsłony cyklu byli: katecheta i organizator „Śremsongu” Janusz Skotarczak oraz jedna z najbardziej rozpoznawalnych śremskich wokalistek, twórczyni Studia Piosenki „Melody” – Julia Bartkowiak-Wojciechowska. W pierwsze, trwającej godzinę części spotkania o początkach piosenki religijnej w Śremie opowiadał Janusz Skotarczak. Można powiedzieć, że historia „Śremsongu” rozpoczęła się podczas katechezy w Szkole Podstawowej nr 2. Wiosną 1991 roku Janusz Skotarczak zaprosił do szkoły Jana Budziaszka ze Skaldów. Takich impulsów muzycznych było więcej.
Zaprosiłem z Krakowa zespół Kapucynów Minores, bo chciałem, żeby młodzież zobaczyła takich grających prawda, cappucino, prawda, żeby to było. I to nas tak wzięło, że z tego urodziło się kółko gitarowe. Musieliśmy grać, śpiewać i tak dalej. Powstała inspiracja może taka, że może to całe natchnienie domu kościoła pofranciszkańskiego i teraz co nas spotkało, że to może by warto się spotkać z innymi. Trochę tego żałuję, bo nazwałem to „Śremsong zerowy”. On powinien być pierwszy, bo tak to mogło może być. Natomiast ktoś mi zmienił na „Sakrosong”, bo wtedy tak się to nazywało. Natomiast ja miałem z tyłu głowy już spotkanie z profesorem Stuligroszem, któremu powiedziałem pewnego razu: panie profesorze, gratulacje, Poznańskie Słowiki, w ogóle tu wszystko to tak, to Poznań się kojarzy. On tak na mnie patrzy i mówi: no to zrób coś w tym Śremie. Ja wtedy właśnie pomyślałem, że to nie będzie „Sakrosong”, tylko to będzie „Śremsong”, żeby miasto tu zaistniało.
– mówił Janusz Skotarczak, twórca Śremsongu
Podczas spotkania twórca Śremsongu mówi również o innych projektach, takich jak Zaduszki czy Dni Judaizmu, które od lat wzbogacają kulturalną ofertę miasta. Z kolei Julia Bartkowiak podzieliła się swoją muzyczną drogą – od pierwszych kroków w świecie muzyki, przez pasję i ciężką pracę, aż po spełnienie dziecięcego marzenia i występ w programie „Szansa na sukces”.
Szkoła mnie wysłała na festiwal piosenki francuskiej. I to był taki pierwszy szczebel w górę, że już nie było tylko tutaj u nas, tylko musiałam gdzieś pojechać. No i jeszcze po francusku. To już w ogóle Szanowni Państwo. Taki mistrz masz. No i udało się tam zwyciężyć. I to był też taki pierwszy zalążek, że no kurczę, chyba jednak chcę iść w tą stronę. Chcę iść w ten klimat. I w nauczycielach miałam ogromne wsparcie. Również wyszukiwali różne konkursy, w których mogłabym brać udział. Ja oczywiście się pięknie piosenek uczyłam. Moja mama musiała sobie radzić ze stresem, który przy tym towarzyszył. Jak mamy tutaj mamy na sali dzieci, które śpiewają, to stres jest zawsze ogromny. Natomiast mój tata robił za niesamowitego kierowcę. Myślę, że Kubica mógłbym pozazdrościć. Ponieważ zjeździliśmy w ten sposób całą Polskę na różnego rodzaju konkursy. Mówiłem, kiedy raz się już spróbuje takiego konkursu ogólnopolskiego i tej adrenaliny i tego sprawdzenia siebie, no to potem już nie chce się przestać. Chce się jechać na kolejny i na kolejny. I to nie jest tylko o śpiewaniu. To jest właśnie, to jest również lekcja o życiu.
– wspominała Julia Bartkowiak-Wojciechowska
Bohaterowie spotkania to osoby, dzięki którym Śrem nie jest już jedynie punktem na mapie, ale rozpoznawalnym miejscem muzycznych wydarzeń przyciągających uczestników z całej Polski. Dzięki ich inicjatywom, takim jak festiwale Śremsong, Śremska Nuta czy Nasze Piosenki, Śrem zyskał miano ważnego ośrodka przeglądów wokalnych. To właśnie tutaj młodzi artyści mają szansę zaprezentować swoje talenty.











