Z komina starej piekarni zniknęło gniazdo bociana
Bocian z prawobrzeżnej części Śremu stracił swoje „m” – grzmią mieszkańcy miasta. Okazuje się, że górujący nad tym rejonem miasta komin został przykryty metalowym daszkiem. Po interwencji śremian postanowiliśmy to wyjaśnić i sprawdzić czy dochowano przepisów o ochronie środowiska.
Od dziesięcioleci na kominie dawnej piekarni, który znajduje się w podwórzu jednej z kamienic przy ulicy Kościuszki, znajdowało się bocianie gniazdo. Rok rocznie w sezonie letnim zamieszkiwały je bociany białe. Tej wiosny będzie inaczej, bowiem góra część budowli została przykryta daszkiem w kształcie stożka. Postanowiliśmy zapytać właściciela kamienicy, dlaczego do tego doszło. Okazało się, że kamienica nie należy do prywatnego właściciela, a znajduje się w zasobie komunalnym gminy Śrem, dlatego odesłano nad do Śremskiego TBS. To właśnie gminna spółka sprawuje piecze nad stanem samorządowego mienia.
To jest konsekwencja stanu technicznego tego komina. To jest komin już mający swoje lata. Jest przechylony o kilkanaście centymetrów i docelowo groziłby zawaleniem. Więc ze względów bezpieczeństwa musieliśmy podjąć decyzję o jego rozbiórce. Generalnie właściciel podjął decyzję o jego rozbiórce. Gniazdo bociana potrafi ważyć nawet półtony. Także to zdecydowanie miało znaczenie.
– wyjaśnia Wiesław Małaszniak, prezes Śremskiego TBS
Rozbiórka komina jest przewidziana w najbliższych tygodniach, zaraz po otrzymaniu decyzji ze starostwa powiatowego. Śremian uspokajamy. Gniazdo nie zostało zlikwidowane, a jedynie przeniesione. Nad przeprowadzką czuwała specjalistyczna firma, a decyzję o relokacji wraz ze wskazaniem nowej lokalizacji wydał Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Poznaniu.
Zgodnie z tą decyzją, która była wydana, że do 28 lutego musimy to gniazdo przenieść, wykonaliśmy tą decyzję. Ta specjalistyczna firma, która dokonywała przeniesienia tego gniazda powiedziała, że ten bocian w tych nowych warunkach ma zdecydowanie lepsze warunki niż miał tam na tym kominie. W cudzysłowie nawet dzisiaj myśleliśmy, że zazdrościmy mu nowego „m4”.
– mówi prezes gminnej spółki
Do wielkiej przeprowadzki doszło niedawno, bo 25 lutego. Dzięki 40-tonowemu dźwigowi i specjalistycznej wiedzy ornitologicznej, gniazdo zostało bezpiecznie zdemontowane i umieszczone na nowej platformie na terenie ujęcia wody przy ulicy Farnej. Ornitolodzy mówią, że wiernie odwzorowali strukturę starego gniazda. O tym, czy nowe „m4” spodoba się bocianiej rodzinie, przekonamy się za kilkanaście dni.












