Tak remontowano śremski most niemal 30 lat temu

niedziela, 22 lutego 2026, 19:57

Już za kilka miesięcy na Moście Daniela Kęszyckiego ruszy wielka modernizacja. Zanim jednak pojawią się kolejne utrudnienia, warto przypomnieć, jak wyglądał wielki remont z 1997 roku – 40-minutowe korki, całkowite zamknięcie przeprawy, nocne betonowanie czy wypadek na placu budowy. W naszym materiale wideo pokazujemy archiwalne ujęcia z placu budowy i wypowiedzi wykonawców oraz służb, które odsłaniają kulisy jednej z najważniejszych inwestycji tamtych lat.

W maju 1997 roku rozpoczął się długo zapowiadany remont mostu 23 Stycznia (dziś patronem przeprawy jest Daniel Kęszycki), jedynek wówczas przeprawie przez Wartę w Śremie i promieniu kilkudziesięciu kilometrów. Inwestycja, realizowana etapami, od początku wiązała się z poważnymi utrudnieniami komunikacyjnymi. Relacje z placu budowy pokazują zarówno skalę przedsięwzięcia, jak i napięcia towarzyszące jego realizacji.

Harmonogram i organizacja prac

Rozpoczęcie robót ogłoszono na 5 maja. Jak informował dyrektor ds. technicznych przedsiębiorstwa Tor-Kret ze Swarzędza, Włodzimierz Czajka, prace miały potrwać co najmniej do końca roku. W praktyce całkowite zakończenie remontu przewidziano dopiero na kwiecień roku następnego, przy czym wykonawca deklarował przywrócenie ruchu kołowego i pieszego do końca października.

Roboty podzielono na kilka etapów, w tym cztery fazy betonowania przęseł. Każdy z nich oznaczał czasowe, całkowite zamknięcie ruchu na moście oraz późniejsze ograniczenia związane z wiązaniem betonu. Na przykład w godzinach nocnych (20:00–4:00) wyłączano z ruchu pojazdy o masie powyżej 3,5 tony, a pozostałe poruszały się ruchem wahadłowym z prędkością 5–10 km/h.

Wypadek na placu budowy

Jednym z incydentów był wypadek spowodowany nagłym, silnym wiatrem w pierwszych dniach prac. Przewrócone rusztowanie doprowadziło do obrażeń trzech pracowników. Dwóch z nich – ze złamaniami palców i potłuczonymi żebrami – trafiło do szpitala.

Zmiany w ruchu drogowym i komunikacji miejskiej

Remont mostu sparaliżował kluczowy odcinek komunikacyjny miasta. Zamknięto m.in. ulicę Wyszyńskiego, uniemożliwiając przejazd pod mostem w kierunku ulicy Łazienkowej. Przystanki autobusowe przeniesiono z ul. Piłsudskiego na ul. Kolejową.

Szacowano, że w okresie całkowitego zamknięcia jednej nitki czas oczekiwania na przejazd może sięgnąć nawet 40 minut. Władze miasta apelowały o korzystanie z objazdów, m.in. przez Mosinę w kierunku Poznania. W wielu punktach ustawiono tablice informacyjne – nawet przy wjeździe do Kórnika.

Nowe technologie i zakres robót

O postępie prac i zastosowanych rozwiązaniach technicznych mówił kierownik budowy, inż. Roman Napierała z firmy Jedynka Poznań. Na północnej stronie mostu wykonano nową nawierzchnię asfaltową, część chodnika oraz ścieżkę rowerową. Zamontowano również nowe, aluminiowe biało-niebieskie balustrady.

W trakcie remontu zastosowano m.in.:

  • zmodyfikowane mieszanki torkretowe do betonu natryskowego,
  • technologię wzmacniania dźwigarów włóknami węglowymi firmy Sika (po raz pierwszy w północno-zachodniej Polsce).

Największym zaskoczeniem okazał się stan schodów zejściowych – po rozkuciu okazało się, że wymagają niemal całkowitej odbudowy. Wysoki poziom wody w przęśle nurtowym dodatkowo utrudniał prowadzenie robót, przez co chodnik na tym przęśle był zwężony po otwarciu ścieżki pieszo-rowerowej.

Zamknięcie mostu i reakcje kierowców

Kulminacyjnym momentem było całkowite zamknięcie mostu w jeden z jesiennych weekendów. Mimo szerokiej akcji informacyjnej wielu kierowców – zwłaszcza spoza miasta – musiało zawracać.

Pełniący służbę komendant Straży Miejskiej Marian Goliński relacjonował, że do godziny 15 ruch był bardzo intensywny, po czym sytuacja zaczęła się stabilizować. Od tego momentu cofnięto jeszcze kilkaset pojazdów z każdej strony. Część kierowców wyrażała niezadowolenie, twierdząc, że informacje o zamknięciu były niewystarczająco widoczne.

Dla pojazdów uprzywilejowanych przygotowano awaryjny przejazd chodnikiem po prawej stronie mostu. W wyjątkowych sytuacjach umożliwiono przejazd m.in. karetkom, a także dwóm parom młodym jadącym do kościołów oraz rodzicom wiozącym dzieci na zabiegi.

Inicjatywy lokalne

Ciekawym przykładem elastycznego reagowania na sytuację była inicjatywa firmy Halotaxi, która ustawiła pojazdy po obu stronach Warty. Klienci mogli przejść most pieszo i kontynuować podróż po drugiej stronie rzeki, co ograniczało skutki komunikacyjnego paraliżu. Podczas jednego z etapu prac także straż pożarna postanowiła relokować jeden ze swoich wozów bojowych na lewobrzeżną część Śremu. W tamtych latach strażnica znajdowała się jeszcze w okolicy ulicy Farnej.