TV RELAX

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Śremie       Kod qr

Cz21092017

. Imieniny obchodzą:  Hipolit, Mateusz, Daria     Dzisiaj jest:   Dzień Pokoju, Dzień Służby Celnej

 

Reklama

Extra

Artyści z Bagamoyo - odc. 22

"Bagamojo mnie urzekło, taka Afryka jak tu już się kończy. Za chwilę znikną ostatnie łodzie, pobudują hotele dla Europejczyków. Zostałem tu kilka dni by poczuć klimat jeszcze resztek ciekawej Afryki. W Bagamoyo co drugi młody facet spotkany okazuje się artystą - malarzem, rzeźbiarzem, grajkiem na dziwnych instrumentach. Podoba mi się ta nazwa. Bagamoyo, nie jest to wioska, ani miasto po zabudowie, a raczej ruinach niemieckich dawniej solidnych domów. Wyczuwa się tu niesamowity klimat, nie na darmo jest na liście światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Niech nikt sobie nie wyobraża, że tu jest jakaś uczelnia czy akademia sztuk pięknych. Nic z tego, gmachów nie ma, jest za to duża zadaszona wiata i kilkanaście zaadaptowanych w ruinach budynków pracowni - sklepiów z ogromną ilością obrazów, rzeźb, staroci z biedującymi artystami - naprawdę artystami o nieprzeciętnej zdolności. Oni nie muszą wkuwać wiedzy z opasłych książek - oni mają talent."

Zobacz

Bagamoyo - odc. 21

"Bagamoyo to dzisiaj mała miejscowość rybacka nad Oceanem. Za czasów kolonialnych pod panowaniem Niemców w ówczesnej Tanganice była stolicą administracji. Mój szlak znów styka się z miejscem gdzie był Dawid Livigstons - to tu po dziewięciu miesiącach wędrówki przez dziką Afrykę, dwóch czarnych nieodłącznych przyjaciół przyniosło zwłoki wielkiego podróżnika, by dalej przez Zanzibar przetransportować do Angli. Najwięcej czasu spędzam nad brzegiem, gdzie mogę przypatrywać się powrotom rybaków z połowów, smażeniu ryb. Jeszcze tylko tu można zobaczyć zanikającą Afrykę, połowy ryb na tradycyjnych łodziach drewnianych z trójkątnym żaglem - taka Afryka już się kończy."

Zobacz

Zanzibar cz. 2 - odc. 20

"Zanzibar to niezwykle interesujące miejsce. Godzinami spaceruję po labiryncie uliczek, bazarach rybnych. Wszędzie coś ciekawego, nie zraża mnie ogromna ulewa. Są to chwile, kiedy jest normalna temperatura. Po chwili już praży słońce. Jedzenie w ulicznych garkuchniach to prawdziwe doświadczenia dla mojego żołądka."

Zobacz

Zanzibar - odc. 19

"Tym razem garść informacji o moim zabezpieczeniu na malarię w podróży. Czekając na prom do Zanzibaru zwiedzam Dar es Salam. Potem na Zanzibar, wyspa i miasto na styku przenikających się kultur Afryki, Azji i Europy. Niegdyś prężny ośrodek handlu niewolnikami i przyprawami. Dziś większość powierzchni wyspy to uprawy niemal wszystkich przypraw jakie występują na świecie. Na bazarach sterty egzotycznych ryb, stragany z przyprawami, owocami, kalejdoskop zapachów... Chyba wszyscy tu handlują. Spacer po labiryncie wąskich uliczek to niesamowite przeżycia, aż dziwne, że to należy do Afryki..."

Zobacz

Tanzania - odc. 18

"Gdy pada deszcz ziemia niczym glina klei się do buta, trudno iść. Za chwilę sucho i zaraz w powietrzu czerwony kurz, to lateryt - ziemia czerwona. Taka jest Afryka. Nie zdążyłem na prom z Mpulungu do Kigali w Tanzani, przez co muszę jechać przez Mbala 200km do granicy w Nakonde. Długa dziesięciogodzinna jazda odkrytą ciężarówką. Po przekroczeniu granicy jadę przez Tanzanię, ogromny kraj, 3 razy większy od Polski do Dar es Salam na wybrzeżu Oceanu Indyjskiego. Po drodze piękne widoki, małe wioski. Potem dalej na południe nad granicę z Mozambikiem do Mikindani, by po kilku tygodniach znowu zaczerpnąć świeżego morskiego powietrza."

Zobacz

Nad jeziorem Tanganika - odc. 17

"Po długiej uciążliwej podróży dotarłem nad południowy brzeg wielkiego jeziora Tanganika. Chciałem dalej popłynąć do Tanzani, jednak brak transportu zmusił mnie do zatrzymania się w Sumbu kilka dni. Stąd tylko można wydostać się łodzią. Zamieszkałem nad brzegiem, miejsce okazało się ciekawe, tak że nie mogłem się nudzić. Po czterech dniach mam łódź do Mpulungu, niestety zabrakło kilka godzin i nie zdążyłem na prom do Tanzani - ciąg dalszy w następnym odcinku..."

Zobacz

Wszystkich Świętych w Mununga - odc. 16

"Munungu to mała miejscowość w pięknej okolicy rwących rzek z licznymi kataraktami i wodospadami na północy Zambii. Miejscowy chłopak prowadzi mnie daleko za wioskę na cmentarz. Jakże inny to dzień tu w Zambii, chyba nikt nie wie, że taki dzień poświęcony zmarłym jest świętem. O groby zmarłych dba się tylko kilka dni po pogrzebie o czym świadczą zarośnięte trawą kopczyki. Jakże inaczej ten dzień dziś wygląda w Polsce. Z Munungu dalej na pólnoc jadę do granicy z Tanzanią."

Zobacz

Na wyspie Kilwa - odc. 15

"Płynę łodzią na wyspę Kilwa na jeziorze Mweru ,budzę zainteresowanie i zdziwienie ,przecież tam nie ma nic ciekawego... ,dla dyrektora szkoly to praca na wygnaniu,tak mi powiedział ,jedynym miejscem gdzie mogłem zamieszkać była szkolna klasa.Nie ma tu prądu ,nie ma tu żadnego pojazdu mechanicznego ,tylko kilka rowereów ,90 m od brzegu już granica z Demokratyczną Republiką Kongo,nawet sporo ludzi mówi po francusku w siedmiu biednych wioseczkach .Czas na wyspie spędzam wędrując ścieżkami po wyspie,objadam się rybami... Wszyscy niemal mieszkańcy żyją z połowów ryb ,dookoła suszą się na słońcu ryby małe i duże, rybacy naprawiają sieci,kobiety gotują szimę z kasawy,niesamowita egzotyka,ciężko to powiedziec, ale to z biedy taka...- egzotykana ,a za mną ,stale biega gromada dzieciaków,by tu się dostać nie planowałem wcześniej -zobaczyłem wyspę na mapie i tu przypłynąłem.Po trzech dniach wracam na stały ląd siedząc na workach z suszoną rybą.To była prawdziwa podróż."

Zobacz

Nad jeziorem Mweru - odc. 14

"Strzał w dziesiątkę mimo wyczerpującej drogi. Z Samfya przyjechałem do Kashikishi, następne wielkie jezioro afrykańskiego rowu tektonicznego na pograniczu Demokratycznej Republiki Konga i Zambii. Jest tu pięknie, ludzie bardzo przyjaźni, objadam się rybami jak nigdy. Moim celem jest wyspa Kilwa, na którą trzeba płynąć małą łajbą kilka godzin po wielkim jeziorze."

Zobacz

Nad jeziorem Bangweuku - odc. 13

"Po tylu dniach podróży wysuszoną ziemią przyjemnie jest zatrzymać się nad wodą, zwłaszcza że ta woda, wygląda jak morze - nie widać drugiego brzegu, a fale jak na Bałtyku. Samfya to miasteczko nad brzegiem Bangweulu jest wyjątkowo czyste, jeszcze Słońce nie wzeszło a przed chatkami uwijają się ludzie z miotłami.przed chatkami w pojemnikach,donicach sporo kwiatów. Na brzegu jeziora rybacy przygotowują się do połowów, a dzieci nie bacząc na krokodyle pluskają się w wodzie. Mogę tu do syta najeść się dobrego chleba i przyjemnie spędzić czas na ruchliwym ryneczku. Nad jeziorem Bangweulu zmarł Dawid Livingstone, największy odkrywca Afryki."

Zobacz

Reklama