TV RELAX

Spółdzielnia Mieszkaniowa w Śremie       Kod qr

Cz20072017

. Imieniny obchodzą:  Czesław, Hieronim, Fryderyk     Dzisiaj jest:  201 dzień roku, do końca roku pozostało 164 dni

 

Reklama

Extra

Podróż do Harar - odc. 42

"Etiopia - to inny świat, duża przepaść kulturowa. Ludność to Chrześcijanie z bogatą historią. Jadę zapchanymi autobusami na północ do Adis Ababy. Jest sucho i gorąco. W hotelikach prawie nie ma wody, ale za to można dobrze zjeść."

Zobacz

Podróż do Etiopii - odc. 41

"Jadę już prosto na północ, do granicy z Etiopią. Droga prowadzi u stóp Mt. Kenia 5199m. Niestety dzisiaj góra jest za chmurami. Na osłodę idę do restauracji. W Isolo zatrzymuję się w hoteliku, ale na krótko bo w nocy już wołają do samochodu, który jedzie do Marsabit. Tej koszmarnej drogi na pace nie jestem nawet opisać i sfilmować. W Laisami dziwią mnie miejscowe zwyczaje młodych chłopaków."

Zobacz

Potop - odc. 40

"Kilka godzin telepania po górskiej kamienistej drodze. Mijamy wioski ludu Turkana. Zatrzymujemy się w jednej z nich, gdzie zachodzę do kościółka. Cały czas pada, aż do Mararal. Następnego dnia dookoła woda. Dziwię się, że kierowcy decydują się jechać. Na początku starałem się pomagać wyciągać samochód z błota, ale potem zrezygnowałem. Oni się tym nie przyjmują, więc ja tym bardziej. Na koniec dobre rady dla tych, którzy chcą wyruszyć w świat."

Zobacz

W krainie Turkana - odc. 39

"Z Garisy jadę przez Nairobi do Baragoi w okolice jeziora Turkana. To długa i trudna trasa, która zajmuje mi trzy dni. Za Garisą obozy uchodźców z Somali przytłaczają nędzą ludzką, a do tego wypadek na drodze. W końcu dorwały mnie ulewne deszcze i zimno. Ten rejon Kenii to góry, koszmarna górska droga. W Baragoi po ulewnym deszczu podziwiam drożną, szalejącą rzekę, która powstaje po deszczu i w kilka godzin zanika. Z miejscowym Pastorem chodzę po wiosce plemienia Turkana, tego nie każdy może dokonać, a tym bardziej filmować."

Zobacz

Kenia nieznana - odc. 38

"Po sielankowym Lamu ruszam dalej na stały ląd moim najbliższym celem jest Garisa na pograniczu Kenii i Somali To rejon obozów uchodźców z niestabilnej politycznie Somali.Wpierw muszę dostać się do Malindi.Będąc przy okazji na brzegu Oceanu Indyjskiego odwiedzam monument Vasco da Gama, który z tego miejsca popłynął w 1497 do Indii. Tak naprawdę to do Indii prowadzony przez arabskich pilotów. Na drugi dzień jadę do Garisy w koszmarnych warunkach kilkanaście godzin. Rejon ten to obraz nędzy i rozpaczy. Chcąc zrobić zdjęcie i film trzeba się liczyć z otrzymaniem ciosu kamieniem, a w najlepszym przypadku zgniłym owocem. Wprawną ręką bez skrupułów rzucają nimi kobiety. To można zobaczyć na bazarze."

Zobacz

Boże Narodzenie w Lamu - odc. 37

"Najciekawiej tam gdzie jest dużo ludzi, czyli znowu na bazarze. Każdy bazar ma swój własny niepowtarzalny klimat. Lamu jest też dość tolerancyjne z fotografowaniem.W Tanzanii i Kenii trzeba było uważać. Tu na wyspie jest jakoś spokojniej. Spacer wąziutkimi liczkami. Czy to można nazwać uliczkami? Gdy dwie osoby nie mogą swobodnie przejść... Domy buduje się z materiału organicznego - skały koralowej. W kościele tuż przy moim hotelu trwają ostatnie przygotowania do pasterki. Ma ona być o 22. Przypadkowo zwiedzam pracownię miejscowego artysty. Wigilijną kolację spożywam nie w restauracji, ale jak miejscowi. Potem pasterka w języku Suhaili."

Zobacz

W labiryncie Lamu - odc. 36

"Spacer po wąskich uliczkach, błądzenie zaglądanie w bramy domów, można tak całymi godzinami. Zwłaszcza, że od oceanu gorące powietrze łagodzi wiaterek. Zwiedzam stary Portugalski fort ostatni na północnym brzegu Afryki Wschodniej. Aż nieprawdopodobne, że taki mały kraj zawładnął tyle Afryki. Wychodzę nad brzeg oceanu i przyglądam się wyścigom na osiołkach. Mała społeczność chrześcijan przygotowuje się do Świąt Bożego Narodzenia. Mieszkam przy kościółku więc zaglądam tam. W mieście nic nie wskazuje, że są święta, tu każdy dzień w roku jest taki sam. Stale muszę zaglądać w kalendarzyk by nie pomylić dni. Szukam fryzjera, który mnie ostrzyże nożyczkami. To problem bo nauczyli sie tylko maszynkami. Z salonu wyszedłem załamany, tylko łyk zimnej coli mnie uspokoił."

Zobacz

Podróż do Lamu - odc. 35

"Z Mbale jade do granicy z Kenią. Na krótko zatrzymuję się w Nairobi, jakże innej stolicy w porównaniu z Kampalą. Potem długa, bardzo trudna i wyczerpująca podróz nad Ocean Indyjski przez Mombasę do Lamu. Tu spędzę święta Bożego Narodzenia. Lamu to niezwykle interesujące miasto na wyspie o tej samej nazwie z daleko sięgającą historią na styku świata arabskiego i Afryki. Na wyspie nie ma samochodów i innych pojazdów. Tłoczno, ale spokojnie, za to są osiołki. Wreszcie naprawdę odpoczywam - prawie po królewsku."

Zobacz

3 dni w Mbale - odc. 34

"Jadę do górskiego miasteczka Mbale pod Mt.Elgon. Ciekawe zatłoczone miasto z zabudową z czasów kolonialnych. Jest tu kilka bazarów, więc większość czasu tam spędzam przyglądając się mieszkańcom. Przygnębiające wrażenie robi widok dzieci z puszkami, które poszukują jedzenia. Dookoła jest go dużo, jednak nie wszystkich stać."

Zobacz

U źródeł Nilu - odc. 33

"Z zatłoczonej Kampali jadę nad jezioro Victorii gdzie wypływa Nil. Zwiedzam świątynię hinduską. W Ugandzie jest mała społeczność hinduska, jednakże odgrywająca w gospodarce kraju ważną rolę. Spacer do źródeł dość wyczerpujący, potem zdrowe bezpieczne jedzenie na bazarze. Na koniec garść informacji o moim wyposażeniu medycznym w podróży."

Zobacz

Reklama